MEDIA & WYDARZENIA

2021-04-23

0

Każda Kobieta, która pojawia się publicznie, czy to w świecie online czy w świecie realnym, zazwyczaj dba o to, aby Jej wizerunek był spójny z zawodem, który wykonuje lub z wyobrażeniem, które pragnie o sobie zbudować. Sesja biznesowa, w której miałam przyjemność wziąć udział jako stylistka, pokazała, jak ważne jest świadome budowanie swojej marki i jak dobrze jest polegać na profesjonalistach 😊

 

Jako, że sesja odbywała się w Krakowie, z przyjemnością przedłużyłam sobie pobyt o jeden dzień nocując u dawno niewidzianej Kuzynki. Przez pandemię i zamrożenie podróżowania, świadomie wybrałam komfort jazdy transportem publicznym jako że marzyła mi się chwila na czytanie książki, czego nie mogłabym doświadczyć będą kierowcą i podziwiając niesamowicie urozmaicone pejzaże na autostradzie 😊 Wspaniale było znowu być w drodze! I nie sądziłam, że kiedykolwiek tak bardzo ucieszy mnie widok Dworca w Krakowie! Dodam, że mieszkaliśmy w Krakowie ponad rok ale uciekliśmy z sideł korporacji i życia w pędzie na spokojne tereny naszych okolic rodzinnych.


Cieszyłam się na poznanie nowych inspirujących Kobiet, które miałam stylizować a jeszcze bardziej cieszyłam się właśnie na myśl, że oto w końcu będzie miało miejsce spotkanie w czasie rzeczywistym! Przyjemność połączona z pracą, co uwielbiam! Kobiety potrafią się nawzajem fantastycznie doładować pozytywną energią i u mnie ten stan trwa do dziś.


Wieczór przed eventem, spacerowałyśmy z moją Kuzynką wzdłuż Wisły, pijąc kawę zakupioną na wynos, podziwiając piękno okolicy, ciesząc się z tej normalności i wspólnej rozmowy. Wspominałyśmy nasze spotkania w Londynie, kiedy świat był jeszcze nieświadomy istnienia efektu Covid. To był bardzo relaksujący wieczór z dawką świeżego powietrza 😊 Następnego dnia założyłam moje ulubione 11-sto centymetrowe szpilki, na które zawsze uwielbiałam patrzeć a wtedy postanowiłam też je założyć, o zgrozo! I dzięki Bogu, że moja Kuzynka podwiozła mnie pod sam hotel, w którym miał miejsce nasz event bo inaczej mogłabym dotrzeć z mocnym opóźnieniem.


Jak to często u mnie bywa, nie obyło się bez zabawnych sytuacji. Do dziś nie rozumiem, skąd one się biorą… Mam pewne teorie, że podejmując złą decyzję (jak założenie wysokich szpilek) i przekonując się, że na pewno dam radę w nich chodzić (kłamstwo nieumiejętnie zawoalowane) ściągnęłam na siebie sytuację, która była zabawna ale miała wszelkie predyspozycje aby zabawną nie być. Gdy już byłam kilkadziesiąt metrów od hotelu na Rynku Głównym Krakowa, nagle mój obcas mocno zakleszczył się w uścisku z brukiem historycznym, którym wyłożony był cały Rynek i już wiedziałam czym to się skończy, już się psychicznie nastawiłam i próbowałam szybko znaleźć miejsce miękkiego lądowania a dodam, że miałam ze sobą stroje na sesje, pięknie schowane w pokrowcu, zarzucone na plecach…. No i znalazłam takie miejsce, przyznam, że lepszego bym nie mogła sobie wymarzyć ponieważ pokierowałam całe swe ciało wprost na …. plecy jakiegoś mężczyzny siedzącego na skuterze! Ojej, jak się biedny przestraszył! Nie zdążyłam wydać z siebie dźwięku ostrzegawczego ale zrobił to za mnie ten biedny pan, na oko młody więc nie powinnam go bardzo uszkodzić – moje myśli w tych ułamkach sekund zdążyły się szybko namnożyć😊 Na szczęście młody mężczyzna, lat około 40, nie zauważyłam o jakim kolorze włosów bo miał kask (uff!) zaparł się nogami i dzięki jego wyobraźni i zachowaniu zimnej krwi, nie wylądowaliśmy zębami na bruku, przyglądając się z bliska historycznym elementom, z których powstał krakowski rynek. Nie doznając żadnego uszczerbku na zdrowiu i ubraniu, z gracją na jaką tylko było mnie stać, podniosłam się na nogi i z zakłopotaniem przeprosiłam mężczyznę za napaść w biały dzień i to jeszcze przed południem 😊 I po raz kolejny w takich sytuacjach okazuje się, że Ludzie, poznani w tak niezwykłych okolicznościach, są bardzo mili i dowcipni. Pan ze skutera bardzo się uśmiał, że dawno już go nikt tak nie zaskoczył a skoro już się poznaliśmy w tak ciekawych okolicznościach, to bardzo chętnie podwiezie mnie skuterem na miejsce, do którego zmierzałam. Niestety, z żalem musiałam odmówić, bo hotel znajdował się dosłownie na wprost nas więc oceniłam swoje szanse dotarcia tam na wysoce pozytywne. Roześmiani pożegnaliśmy się i w myślach postanowiłam nie zakładać więcej jedenastocentymetrowych szpilek gdy mam iść ulicą 😊

 

Do hotelu weszłam zamaszystym krokiem asekurując się w razie czego bliskością ściany 😊


Sam hotel w swej wytworności i elegancji wytwarzał klimat mocno sprzyjający biznesowym rozmowom, wymianie doświadczeń i inspiracji oraz twórczym pomysłom na przyszłe współprace. Nowopoznane Kobiety okazały się wszystkie po prostu torpedami – każda z własnym pomysłem na siebie, z sukcesami, ze świetną energią, z wyobraźnią, z poczuciem humoru i co najważniejsze – z nastawieniem na wzajemną, prawdziwą i szczerą motywację, bez potrzeby głaskania swojego ego. Kobiety świadome swoich możliwości i swojej wartości, Kobiety wewnętrznie pełne.


Sesja trwała pół dnia choć modelek było zaledwie kilka ale każda miała piękny makijaż wykonany przez Natalię. Dziewczyny pozowały w różnych stylizacjach i w różnych częściach hotelu (przypominam, że cały czas byłam w szpilkach!) więc pokonałyśmy dobrych kilka kilometrów biegając to na górę po schodach, to na dół, po drodze zatrzymując się na oddech w hotelowym lobby ale niewiele czasu na ten oddech było bo Sylwia fotograf nie miała dla nas litości 😉 I właśnie gdy siedziałam sobie w pięknym wygodnym fotelu i z trudem łapałam oddech po zbiegnięciu z kilkudziesięciu schodków (liczyłam!), nagle moim oczom ukazał się piękny haftowany różowy płaszcz! O takim marzyłam! Nie wiem czy zdążyłam zamknąć buzię, która otworzyła się na chwilę z wrażenia ale ta Nieznajoma w tym pięknym płaszczu obejrzała się na mnie pytając, czy tutaj odbywa się sesja, na którą się trochę spóźniła. Z uśmiechem odpowiedziałam, że tak, choć wciąż byłam pod urokiem haftu, który przysłaniał mi zdolność do jasnego myślenia 😊 Gdy wyrównałam oddech, wkroczyłam ponownie na salę, gdzie metamorfozy makijażowo-ubraniowe trwały w najlepsze i poznałam Właścicielkę tego cudnego ubrania. Na imię miała Beata i …. chyba w nas piorun pozytywnej energii od razu trafił, bez pytania o zgodę 😊 W sekundę zeskanowałyśmy się wewnętrznie wzrokiem stwierdzając stuprocentową zgodność materiału empatycznego 😊 Gdyby to był mężczyzna, mogłabym powiedzieć o miłości od pierwszego wejrzenia ale jako, że to nie był mężczyzna a mnie nie wypada zakochiwać się od pierwszego ani nawet dziesiątego wejrzenia ponieważ jestem mężatką, tak tę nić porozumienia, która się między mną a Beatką nawiązała, porównać można do pajęczyny zdolnej utrzymać nawet ciężkiego pająka 😊 Beatka, mam nadzieję, że lubisz pająki!


Beata była podczas sesji odpowiedzialna za dobór biżuterii, którą tworzy pod marką Paerla. Początek naszego spotkania widziany oczami Beatki opisała na swoim IG i było to dla mnie przemiłe odkrycie!


W mojej stylizacji wystąpiła Sylwia Plona-Zduńczyk – cytuję: „mentorka i holistyczna trenerka zmiany w życiu i biznesie. Kobieta z pasją, która będąc metaforycznym lustrem dla innych inspiruje do pozytywnych zmian w życiu osobistym i zawodowym. Pomaga w odnalezieniu zawodowego powołania, rozwoju kariery i kluczowych kompetencji. Wspiera w radzeniu sobie z kryzysem, trudnymi relacjami oraz towarzyszącym im stresem i emocjami. Pomaga budować poczucie własnej wartości i samoakceptacji oraz sprawczości i odwagi do podejmowania wyzwań".


Sylwia wybrała spódnicę VARENNA Brilliant Grace, która dodała jej biznesowemu wizerunkowi oryginalności i wyrazistości. Sylwia wygląda w niej na bardzo pewną siebie, świadomą swojej wartości Kobietę, która wie jak dodać stylizacji wigoru. 


 

Miałam również przyjemność ubrać na sesję Elę Jachymczak – redaktor naczelną portalu internetowego Business Intelligence, dziennikarkę ekonomiczną, autorkę książki „69 Biznesowych Porad dla Przedsiębiorczych Kobiet”, Członkinię Izby Wydawców Prasy oraz Towarzystwa Ekonomistów Polskich. Ela wybrała również spódnicę VARENNA Brilliant Grace oraz koszulę AVOLA Light Wish. W takiej wersji Ela prezentuje się bardzo kobieco ale jednocześnie bardzo profesjonalnie. Koronka przy rękawach przełamuje nudny biznesowy look podkreślając fantazję jej Właścicielki.

Razem z Dominiką Malaca, właścicielką marki odzieżowej dla Kobiet F.ADD doradzałyśmy naszym Bohaterkom różne konfiguracje strojów, w których ich sylwetka wygląda najkorzystniej a wizerunek jest spójny z biznesowym zamysłem. Dominika działa w branży fashion od ponad ośmiu lat i bardzo chętnie dzieli się swoją wiedzą i doświadczeniem. Ogromnie doceniam Kobiety o takim podejściu, bo pomimo działania w tej samej branży, można być dla siebie wsparciem a nie wrogiem.

 

Cały event był niezwykle miłym doznaniem zarówno pod kątem estetycznym, emocjonalnym i fizycznym 😊 Szalony pomysł założenia szpilek odbijał się jeszcze przez kilka dni w postaci nadwyrężonych mięśni więc domowy masażysta miał dosłownie ręce pełne roboty!

 

Dziękuję Wam Dziewczyny za świetny czas i do zobaczenia przy następnych projektach!

sesja wizerunkowa, sesja, biznes, moda, fashion, stylistka, projektantka, stylizacje Pastelove Motyle, kobiety biznesu, moda w biznesie, wizerunek kobiety profesjonalnej