Z REFLEKSJĄ

2021-03-11

0

Z okazji Dnia Kobiet, a raczej miesiąca Kobiet (oficjalne świętowanie tylko jednego dnia to stanowczo za mało!) życzyłabym Nam, Kobietom, przede wszystkim wiary.


Wiary na poziomie emocjonalnym – we własny potencjał.


Wiary na poziomie duchowym – by zapełnić poczucie pustki.


Wiary na poziomie społecznym – by nie osądzać Ludzi na podstawie ich negatywnego nastroju.


Wiary w to, że od nas zależy bardzo wiele. Na wszystkich poziomach.


Miałam ostatnio sytuację, w której moja wiara w Ludzi została wynagrodzona, choć na początku przyniosła mi nieprzyjemności. Była to wizyta u lekarza. W skrócie: lekarz denerwował się, że została umówiona wizyta chociaż recepta była już wypisana elektronicznie i nie widział powodu spotkania (nie wiedział, że mam dokument, który musiał uzupełnić). Jego zachowanie było nerwowe, głos poirytowany, ręce z tendencją do przyspieszonego wymachiwania, wzrok uciekał w zakamarki kątów ściennych byleby nie skonfrontować ich z oczami niewiasty, na którą wylewał swój poranny brak humoru.


Rzucał zdaniami, widać było, że to nie jest jego najlepszy dzień w życiu. Być może chodziło o korki na drodze do pracy, być może o zbyt dużą ilość pacjentów tego dnia, być może o poranną awarię, kiedy okazało się, że w lodówce zabrakło jego ulubionego mleka na śniadanie, być może o to, że obudził się w pustym łóżku i jedyną żywą istotą w domu, oprócz niego, był marny kaktus na parapecie, być może dlatego, że kiedyś marzył o malarstwie a pracuje w miejscu, w którym rzeczywistość odbiega od wyobrażeń. Nie znałam powodów jego zachowania ale momentalnie poczułam, jak po ludzku mu współczuję, czegokolwiek jego złe nastawienie było by źródłem. Bo tu nie chodziło o niepotrzebnie umówioną wizytę. Instynktownie czułam, że pan doktor kisi w sobie mix frustracji różnych.


I gdy wyrzucał je z siebie, strzelałam do nich życzliwością.


Lekarz: Przecież nie wypełnię tego pani od ręki! To może potrwać trzy dni albo i nawet miesiąc!

Ja (patrząc panu głęboko w oczy): Panie doktorze… Pan nie potrzebuje aż miesiąca…Proszę w siebie nie wątpić (pewien procent ryzykowania życiem mam we krwi, nie wiem skąd 😊).


Lekarz: Jaki jest cel tej wizyty? Recepta jest dostępna elektronicznie! Nie można sprawdzić? (jego wzrok poleciał gdzieś za gałki oczne, zawsze mnie fascynowało jak one wracają na miejsce).

Ja: Panie doktorze. Pan powiedział, że pan sobie życzy zobaczyć pacjenta na żywo dlatego, oto jestem! (stoicki spokój, głos niczym melodia w filmach relaksacyjnych do medytacji).


Lekarz: Nie przypominam sobie (ton o trzy poziomy wyższy niż wymagała tego sytuacja).


Ja (mój głos wciąż miły, stonowany, nisko wibrujący niczym w akcencie Oxford English, wzrok wymierzony wprost w jego tęczówki tak, że nie mógł się obronić):

Panie doktorze. Dlaczego jest pan TAK niemiły?


Lekarz (widoczne intensywne działanie naczyń krwionośnych podrzucających kolor czerwony w plackowate miejsce na policzkach, pierwszy etap niegroźnego jąkania, drżenie palców i tiki kolanowe):


W takim razie musiało nastąpić nieporozumienie. PRZEPRASZAM.


Moja radość była nie do opisania. Nie dlatego, że pan doktor mnie przeprosił ale dlatego, że ZROZUMIAŁ swoje zachowanie, które ani trochę nie było profesjonalne, ani trochę życzliwe, ani trochę empatyczne. Ja też rozumiem, że chłop mógł mieć zły dzień. Ale nie rozumiem i nie zgadzam się na wylewanie swojego złego nastroju na drugą osobę. To dotyczy każdego i nie ważne są stanowiska i pozycje społeczne.


Metamorfoza pana doktora była natychmiastowa - nagle okazało się, że pan doktor potrafi się uśmiechać, nawet z werwą wyjść zza biurka i szarmancko otworzyć przede mną drzwi aby zaprowadzić mnie osobiście do stanowiska recepcjonistek i POPROSIĆ o podanie mi numeru e-recepty, który następnie zapisał na karteczce i jeszcze obiecał, że dokument, który mu przyniosłam do wypełnienia, postara się uzupełnić jak najszybciej (uwaga-był gotowy na następny dzień :)).


Długo analizowałam tę sytuację i smutne jest to, że wiele osób zachowuje się podobnie jak wspomniany pan doktor. Wyrzucają z siebie własne niepowodzenia i rozczarowania na innych, często przypadkowych Ludzi, miotając się w gąszczu negatywnych emocji.


Czy to wina życia, które właśnie tak sobie zorganizowali płynąc z prądem?


Czy to wina rodziców, którzy niewystarczająco wychowali ich w miłości?


Czy to wina systemu, który narzuca pewien schemat?


Czy w końcu ważne jest znalezienie winnego i marnowanie czasu na te poszukiwania?

A nie lepiej od razu powiedzieć po prostu PRZEPRASZAM i wziąć się za swoje życie wedle swojego wyobrażenia?


Empatia – słowo klucz na 2021 rok.

 

 

 

 

 

lekarz, wizyta, empatia, człowiek, życzliwość, zrozumienie, pomoc, człowiek, frustracja, niepowodzenie, życie, złość, miłość