Z REFLEKSJĄ

2019-08-10

0

LICYTACJA Z NIESAMOWITĄ MARTĄ MANOWSKĄ

Moja pierwsza akcja charytatywna, w którą tak chętnie zaangażowała się Marta Manowska, dobiegła końca. Licytację specjalnie zaprojektowanej z tej okazji sukienki wygrała pani Marlena, która zaproponowała najwyższą kwotę spośród wszystkich licytujących. Przeprowadzenie tej akcji, zaangażowanie Osób, które zaoferowały swoje możliwości finansowe aby wspomóc akcję – to dla mnie wielka duma i poczucie sensu działań. I choć akcja nie była medialna, nie była nagłośniona, nie była rozpromowana, to zdobyła serca Ludzi i pokazała, że warto się angażować aby pomagać, zaczynając choćby od małej skali bo małe kroki prowadzą do większych, bo małe kroki lepiej przygotowują nas do wykonania dużych. Bo robienie czegoś wartościowego i dobrego naprawdę dodaje skrzydeł i wzmaga poczucie niedosytu w pomaganiu!


Kolejne akcje charytatywne są w przygotowaniu: sesja zdjęciowa w Paryżu dla Osoby chorej na porażenie mózgowe, pokaz mody Podopiecznych Fundacji Rak’n’Roll, kolejna licytacja sukienki dla znanej Osoby – to uzależnia. A najpiękniejsze jest to, że w moim życiu zaczęli pojawiać się Ludzie o tak wielkich sercach, tak otwartych umysłach, tak pozytywnie rozentuzjazmowanych, że wciąż niedowierzam! Wspaniale jest być częścią takiego świata, który MOŻE, który CHCE, który DZIAŁA, który NIE WIDZI PRZESZKÓD.


Odkąd zaczęłam otwarcie mówić o tym, co reprezentuje moja marka, odkąd pozwoliłam pastelovym motylom polecieć w świat, poczułam prawdziwą ulgę i radość. Ale nauczyłam się jednej bardzo ważnej rzeczy: bardziej słuchać swojego męża :) Oj biedny on czasem! Być mężem niepokornej, upartej idealistki z tendencją do stawiania na swoim…. to tylko prawdziwy mężczyzna znieść może. I to przez tyle lat!


Dodam jeszcze jak warto słuchać swojego wewnętrznego głosu, tego cichego szeptu….To ten właśnie cichy głos zachęcił mnie do napisania do Marty Manowskiej, bez wcześniejszej analizy, bez kalkulacji, bez strachu. Czułam, że to właściwa Osoba. Ciepła, szczera, dobra, z wartościami, wrażliwa. Intuicja zadziałała. Jak się wszystko potoczyło, opisywałam na FB i IG a Marta opisywała u siebie na FB IG. Nasz kontakt zawsze w ciepłych słowach, zawsze z chęcią do pomocy i wsparcia akcji…. We mnie zostanie sentyment do sukienki LOVADINA Mint Dream już na zawsze…


Jedną z zasad marki Pastelove Motyle jest dzielenie się dobrem i zachęcanie do jego czynienia. Ale jak można dzielić się szybciej i konkretniej sprzedając ubrania? W moim przypadku to proste: przekazywać część swojego przychodu na rzecz wybranych Fundacji/ Akcji Charytatywnych. Zachęcam każdego do takiego działania. Dlaczego? Bo masz wpływ aby choć w małym stopniu zmienić czyjeś życie na lepsze. Po prostu. A większy szacunek do samego siebie to miły efekt uboczny. To subiektywne odczucia, niekoniecznie będą uniwersalne ale być może dla kogoś inspirujące. Sama jak tlenu potrzebuję wolności, czy to w związku, w rodzicielstwie, w przyjaźni, w pracy, czy w życiu w ogóle i nie zmuszaniem osiąga się efekty a tworzeniem konkretnej potrzeby, ochoty, w sposób nienarzucający. Nie słucham rozkazów, wręcz robię odwrotnie (chyba, że mówimy o przystojnych przedstawicielach służb mundurowych)) i nie wyobrażam sobie zmuszaniem osiągać jakiekolwiek cele. Stąd też tak ważne dla mnie podejście dotyczące czy bloga czy mojej marki – zapraszam, zachęcam, opowiadam, pokazuję, projektuję ale nie zmuszam. Każdy wie, czego potrzebuje. Każdy ma swój gust i wolność wyboru. Wybór finalny to suma wrażeń wywołanych opowiadaniem, zdjęciem, opisem, detalem, wartością, ideą, zasadą i własnym zdaniem. To wolność.


Marta, dziękuję Ci za Twoje dobre serce, które bez wahania otworzyło się na tak szaloną propozycję zupełnie nieznanej Ci osoby!


licytacja, Marta Manowska, sukienka, midi, szmizjerka, akcja, pomoc, radość, serce, miłość, pomaganie, marka, razem