Z REFLEKSJĄ

2020-10-04

0

A GDYBY TAK… PROSTO I SWOJSKO

Uwielbiam prostotę i szczerość. Pokazywanie prawdziwych, nieprzetworzonych pod publikę emocji.

Spontaniczne, niewystudiowane reakcje.

Naturalność i autentyczność.

Swojskość.

Brak chęci przypodobania się.

To naprawdę doceniam. To ujawnia dojrzałość człowieka i świadomość jego własnej wartości.


Dzisiejszy świat to bezkresne morze ludzkiego ego. Ego, które chce wypłynąć na powierzchnię, które chce być zauważone. Ego, które krzyczy głośno o sobie, niekiedy nie zważając, że sąsiada bolą uszy. Ego, które pragnie akceptacji, uznania, poklasku, splendoru, chwały.

Ego młodego pokolenia.


A ja wolę świat, w którym dominują proste zasady. W którym na chwałę trzeba solidnie zasłużyć.

Napracować się. W którym ludzie są prostolinijni. Nie manipulują. Nie politykują. Nie mają „drugiego dna”. Są łatwo czytelni. Są serdeczni. Są

pomocni. Niezawistni. Otwarci na dialog. Tolerancyjni.


Utopia?


Niekoniecznie. Jestem pewna, że podobnych do mnie marzycieli jest więcej.

Często bierzemy co jest bo nie mamy siły lub czasu na zastanowienie się, czego chcemy.

Często pod koniec naszego życia następuje WIELKIE PRZEBUDZENIE z paniką, że to nie tak miało być…

Często na wszystko jest za późno…


Często, ale nie zawsze.


Są takie momenty zatrzymania, dla mnie to zawsze jest grudzień, na taki przystanek. Taki największy coroczny przystanek. Na którym tramwaj życia zatrzymuje się najdłużej. Warto ten czas poświęcić na głęboką analizę. Bo w każdym momencie życia jest czas na zmiany.

Czy masz lat dwadzieścia czy sześćdziesiąt.


Jak?


To proste: Potrzeba+Decyzja+Akcja = EFEKT KOŃCOWY

Trzy kroki.

Trzy kroki rzutujące na całe życie.


W moim życiu było takich akcji sporo.

 


 

Jestem studentką. Chcę poznawać świat. Rwie mnie w nieznane – Potrzeba.

Zgłaszam się do programu Socrates Comenius – Decyzja.

Dostaję stypendium na stanowisko Asystentki Językowej w prywatnej szkole w Glasgow. Biorę roczny urlop studencki – Akcja.

EFEKT KOŃCOWY:

Moje życie zostaje naznaczone miłością do Szkocji. Aż po grób.

 


 

Jestem świeżo upieczoną mężatką. Wciąż rwie mnie w nieznane – Potrzeba.

Zgłaszam się do pracy jako Nadworna Kucharka w szwajcarskim zamku u arystokratycznej rodziny –Decyzja.

Spędzam niesamowity miesiąc w cudownej rodzinie, poznaję fantastycznych ludzi, zwiedzam piękne miejsca – Akcja.

EFEKT KOŃCOWY:

Cząstkę siebie zostawiam na szwajcarskich szlakach górskich.

 

 

Jestem wciąż młodą mężatką. Nie przestaje mnie rwać w nieznane 😊 – Potrzeba.

Nie byłam jeszcze zagraniczną nianią 😊 Podejmuję pracę u córki najbogatszego belgijskiego polityka – Decyzja.

Wraz z drugą nianią opiekujemy się czwórką dzieci mając do dyspozycji dwie luksusowe limuzyny, prywatnych kierowców, cały sztab kucharek, pokojówek, lokajów, majordomusów, służących. Spędzamy tydzień w rezydencji w Belgii, tydzień w prywatnej posesji liczącej kilka hektarów pod Paryżem i tydzień w luksusowym apartamencie z basenem w Paryżu, zaraz obok słynnej ulicy Champs-Elysées. Odwiedzamy znanych i

równie bogatych przyjaciół naszych pracodawców. Zwiedzamy Disneyland z prywatnym przewodnikiem – Akcja

EFEKT KOŃCOWY: Doświadczam prawdziwego, niepojętego luksusu na własnej skórze. Dotykam rzeczy, których cena przyprawia o zawrót głowy. Widzę przepych, sławę i bezkresne bogactwo. To doświadczenie nauczyło mnie jednej ważnej rzeczy: nieważne, ile masz pieniędzy,

zawsze największym bogactwem są relacje międzyludzkie. To jednak temat na osobny post 😊


 

Kupiliśmy z mężem drugie w naszym życiu mieszkanie. Nie jesteśmy już sami 😊 Franio ma dwa i pół roku,

Tosia rok. Zaczyna się stabilizacja. Czas na jakieś zmiany – Potrzeba.

Konrad dostaje świetną propozycję pracy w Krakowie, 200km od domu. Jedziemy! – Decyzja.

Wynajmujemy nasze mieszkanie bardzo sympatycznemu studentowi z Ukrainy. Szukamy mieszkania pod wynajem w

Krakowie. Koniecznie z ogrodem! Organizujemy żłobek dla Tosi i przedszkole dla Frania. Ja po trzech latach bycia mamą w domu, wracam do gry na polu zawodowym 😊 Zostaję specjalistką do spraw prania brudnych pieniędzy w banku. Konieczna była znajomość języka francuskiego, tak skrupulatnie pogłębiana podczas moich wyjazdów – Akcja.

EFEKT KOŃCOWY: Rozwijamy się zawodowo, podejmujemy wyzwanie dużej zmiany w życiu.

 


 

Po roku mieszkania w Krakowie mamy dość. Smog, szybki tryb życia, brak rodziny. Czas na zmiany - Potrzeba.

Wracamy do domu! – Decyzja.

Akurat kończy się umowa najmu mieszkania naszemu lokatorowi. Będąc jeszcze w Krakowie obydwoje z mężem

znajdujemy pracę w naszym mieście, w tej samej firmie :). Tydzień po przeprowadzce zaczynamy nowe wyzwania zawodowe! W przedszkolu naprzeciwko naszego mieszkania są dwa ostatnie miejsca 😊 Zapisujemy tam nasze dzieci. Dla Frania to trzecie przedszkole – Akcja.

EFEKT KOŃCOWY: jak dobrze być znów u siebie!

 


 

Po dwóch miesiącach po powrocie z Krakowa wiemy, że nie chcemy już mieszkać w mieście – Potrzeba.

Sprzedajemy mieszkanie, BUDUJEMY DOM w naszej rodzinnej wsi, wyprowadzamy się z miasta! – Decyzja.

Sprzedaliśmy mieszkanie, które wynajmowaliśmy od naszych nowych nabywców aby mieć gdzie mieszkać na czas budowania domu 😊 Rozwiązanie bardzo praktyczne biorąc pod uwagę przedszkole po drugiej stronie ulicy 😊 W nowym domu położone ogrzewanie podłogowe. W lecie wracamy na wieś! – Akcja.

EFEKT KOŃCOWY:  spełniamy marzenie o własnym domu.

 

Mogłabym tak bez końca.

 

Każda decyzja powodowała pozytywną zmianę w naszym życiu. Ubogacała nasze doświadczenie i naszą perspektywę percepcji świata.

Pomimo tego, że wciąż rwie mnie w świat, chcę, aby moja „baza” była w miejscu, które jest ostoją spokoju, swojskości, prostych emocji, prawdy, serdeczności i bezpieczeństwa.

 

Swojskość, którą tak cenię, zobrazuję tym krótkim przykładem:

 

Raz chciałam zarezerwować pokój w chatce prowadzonej przez pewną rodzinę w Bieszczadach.


Dzwonię.


Odbiera uprzejmy, starszy, męski głos.

-Witam w ten słoneczny dzień. Jak mogę pomóc? (W tle słyszę jakieś trzaski, stuki puki, hałasy i okrzyki)

-Dzień dobry. Chciałam zapytać, czy… (Hałas w tle robi się coraz bardziej uciążliwy)

Chwileczkę, proszę powtórzyć bo nic nie usłyszałem.

-Chciałam dowiedzieć się, czy..

-Sekundeczkę, Serduszko. (Uprzejmy starszy pan drze się do osoby, która powoduje hałas: ZOŚKAAA, PRZESTAŃ TŁUC TE KOTLETY CHOLERA JASNA BO NIC SIĘ NIE IDZIE DOGADAĆ A PANI JAKAŚ OBCA DZWONI!)

-Przepraszam najmocniej ale wie Pani, Zośka se te kotlety cholera umyślała akurat dziś choć jej mówię, że w niedzielę mi bardziej smakują, ale jak baba się uprze to i pięciu mędrców na taką rady nie znajdzie! To powiedz, Serduszko, co tam chciałaś?

 

UMARŁAM!!!  :) :)

 

Czyż nie piękniej usłyszeć coś takiego niż sztywne: Proszę zadzwonić później. Nie mogę teraz rozmawiać.

Abonent chwilowo niedostępny.

Czy tak można tylko w Bieszczadach… 😉?







Photo by Manki Kim on Unsplash

prostota, szczerość, emocje, dojrzałość, empatia, autentyczność, swojskość, uczucia, człowiek, wartości, naturalność, otwartość, świat