SUKCES

Z każdej strony słyszymy, że sukces to gwarancja dobrobytu i szczęścia. Sukces zawodowy, osobisty czy finansowy zagwarantuje nam spełnienie i życie w harmonii ze sobą. Często młodzi ludzie, pytani o to, co chcieliby osiągnąć w życiu, odpowiadają: sukces. Nie konkretyzują swojej odpowiedzi ponieważ ważne jest samo słowo sukces. Zazwyczaj sukces to dla ludzi pieniądze. Ludzie sukcesu cieszą się poważaniem i szacunkiem. Osoby publiczne, które zdobyły sławę, rozgłos i popularność poprzez swoje działania artystczne bądź pr-owe, są inspiracją dla wielu młodych ludzi jako przykłady do naśladowania w drodze po sukces.

Sukces jest czymś, czego wielu pożąda.
Co wzbudza emocje i pragnienia.
Co często służy za chwytliwe hasło marketingowe namawiające ludzi do zakupu rzeczy bądź usługi, która zapewni im sukces. Jesteśmy tak głodni sukcesu, osiągnięć, pochwały, prestiżu społecznego, że często zatracamy się w tym pościgu. Gonimy tak szybko, że nie mamy czasu rozejrzeć sie na boki.

A tam zobaczyć można czekającego bliskiego człowieka spragnionego szczerej rozmowy…
Starą kurtkę, która była świadkiem szczęśliwej chwili….
Zabrudzone buty, które stąpały po świeżym górskim błocie przy akompaniamencie radosnego śmiechu współtowarzysza….
Książkę do połowy nieprzeczytaną, odłożoną w pośpiechu po sukces….
Zalążki myśli o tym gdzie jest prawdziwy dom i czym jest prawdziwe szczęście, które nigdy nie zdążyły wykiełkować w pędzie po sukces….

Kiedyś pracowałam w Belgii u bogatej i znanej rodziny. Ona – kobieta na wysokich stanowiskach, m.in dyrektor artystyczna w firmie Dior, prezes zarządu kilku spółek, córka najbogatszego człowieka w Belgii, który był też znanym politykiem, żona prawdziwego księcia, którego mama była bardzo znaną artystką. Mieli czworo dzieci, którymi opiekowałam się wraz z dziewczyną z Mołdawii. Do naszej dyspozycji było dwóch szoferów, cztery samochody. Mieli kilka posiadłości, m.in. w St.Tropez. Mieli prywatny jacht. I prywatny samolot. A także cały sztab służby, lokajów, kamerdynerów, pań sprzątających czy do prasowania ubrań. Mnóstwo ludzi, którzy dla nich pracowali. I ja z Natalią, bo tak miała na imię dziewczyna z Mołdawii, od razu szybko sie zaprzyjaźniłyśmy i wspólnie przez miesiąc organizowałyśmy aktywnie czas dzieciom, które tej aktywności były bardzo spragnione i jej potrzebowały nieustannie. Oprócz tego, potrzebowały również mnóstwo przytulania, zwłaszcza młodsze bliźniaki. Układ był taki, że pod moją opieką było dwoje starszych dzieci (wtedy 8 i 9 lat) a pod opieką Natalii dwoje bliźniąt (wtedy w wieku 4 lat). Nasza wyobraźnia była wykorzystywana do maksimum. Byłyśmy bardzo blisko emocjonalnie z naszymi dzieciaczkami, one wyznawały nam miłość i to nas potrzebowały przy zasypianiu. Łącznie przez ten miesiąc pobytu mieszkaliśmy w Belgii, Paryżu jak i miejscowości pod Paryżem, w wielkiej posiadłości z basenem, podobnej do tych, które dotychczas widziałam w telewizji. Przepych i bogactwo widziane na każdym kroku, poranne śniadania przygotowywane przez służbę o 6 rano z dostawą prasy, drogie stroje, ubrania i buty od najsłynniejszych projektantów, klejnoty, dzieła sztuki na ścianach czy oszałamiające samochody sprawiły, że do luksusu przywykłam i przestał robić na mnie wrażenie. Ten stan trwa do dziś 🙂 Widziałam bowiem drugą stronę luksusu, która rozdzierała serce.

Widziałam, jak bogactwo materialne nie przekładało się na bogactwo uczuciowe.
Jak potrzeba bycia blisko Rodzica była ważniejsza dla Dziecka niż wycieczka do Disneylandu, na którą pojechaliśmy wszyscy z prywatnym przewodnikiem.
Jak chęć opowiedzenia Rodzicowi swojego dnia była gorąca jak lawa ale niezaspokojona bo mama z tatą woleli popływać spokojnie w basenie bez dzieci.
Jak tęsknota za Rodzicami sprawiła, że dziecko z płaczem biegło co sił w nogach za odjeżdzającym Bentleyem, który wiózł mamę i tatę na grę w golfa z wpływowymi znajomymi.

Nigdy nie sądziłam, że będe krawcową. Że będę zaszywać te małe i wielkie rany na sercu Dziecka, ścieg po ściegu, swoją cierpliwością, swoimi wygłupami, swoimi pomysłami, swoją wyobraźnią. A raczej naszą, moją i Natalii.
Nie miałam wtedy jeszcze swoich dzieci, byłam świeżo po ślubie i wyjechałam za przygodą, na którą mąż nie miał nic przeciwko, ku zdziwieniu niektórych osób. Często pytali mnie ludzie: „Konrad się zgooooodził żebyś pojechała?” Och, jak mnie to bawiło 🙂 Tak, mój jaśnie Pan i Władca decydujący o moim życiu, sposobie ubierania i wypowiadania się poluzował kaganiec małżeński i się zgodził, abym pojechała :)hihi To temat na zupełnie nowy post, zreszta traktujący o jednym z moich ulubionych tematów, a mianowicie jak żyć w małżeństwie i być wolnym 🙂 Czuję, że powinnam go napisać 🙂

Ale wracając do głównego wątku.

Nie miałam jeszcze swoich dzieci ale odebrałam bardzo ważną lekcję wychowawczą. Bliskość, radość z prostego bycia z drugim człowiekiem, zwykła rozmowa, uwaga, czułość i czas- to jest bogactwo, które trzeba dać swoim Dzieciom czy Ludziom. One prawdziwie uszczęśliwią. Bogactwo materialne jest przyjemne, wygodne, prestiżowe, otwiera wiele drzwi, ale im więcej tych otwartych drzwi widziałam, tym bardziej nie podobało mi się to, co tam było: chciwość, pozerstwo, bieg, pościg za więcej, drożej, wystawniej. Depresja, brak prawdziwej bliskości, akceptacji, zaufania, lęki, próby zatrzymania młodości, osobiste dramaty. Widziałam też drzwi, które otwierały się na dobro, na pomoc drugiemu człowiekowi, postawę pełną wrażliwości i empatii. I posiadanie bogactwa materialnego tylko w takim kontekście ma sens i jest potrzebne.

Prostą drogą do szczęścia nie jest wystawny sukces mierzony w pieniądzach, wpływowych powierzchownych znajomościach, prywatnych samolotach, kilkunastu posiadłościach, drogocennych klejnotach czy ubraniach.
Prostą drogą do szczęscia i sukcesu, jest miłość.
W miłości jest czas, jest troska, jest uwaga, jest radość, jest bliskość, jest szacunek.
W miłości jest przyszłość.

Jak powiedział święty Jan Paweł II:
„Człowiek szuka miłości, bo w głębi serca wie, że tylko miłość może uczynić go szczęśliwym”.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.