PRZEŁOM TO!

Myślę, że każdy przynajmiej raz miał w swoim życiu momenty przełomowe. U mnie takich momentów było wiele ale ten jest dla mnie szczególnie ważny. Moment, w którym przestałam wierzyć, że praca na etacie to moja droga.

Zatrzymałam się w biegu, w który nie wiem jak i kiedy wpadłam, i zastanowiłam się głębiej nad sensem mojego życia i jego przeznaczeniem.
Zaczęłam myśleć, jakie cechy u siebie lubię najbardziej, jakie mam umiejętności, w czym się zatracam, co mnie pasjonuje, co mnie ciekawi, dlaczego Bóg dał mi takie a nie inne talenty… I tak wyszła mieszanka będąca fundamentem mojego prawdziwego „JA”: LUDZIE, DOBRO, SUKIENKI, BLOG.

LUDZIE-towarzyskość płynie w mojej krwi od pokoleń, ta radość z przebywania z Ludźmi, Ich często niesamowite historie, doświadczenia, mądrość – dodaje mnie samej innego spojrzenia na świat, energii i pojemniejszego serca 🙂
To również Dzieci, które uwielbiam bo wśród nich mogę znów być beztroską Gabrysią, która skacze po drzewach, robi opatrunki gałązkom, jeździ na wizyty lekarskie do sąsiadów w niedzielę przed obiadem i wypisuje Dziadziowi zalecenia leżenia w łóżku podczas wykopków pod groźbą odwołania kolejnej tygodniowej wizyty 🙂 (ignorując surowe spojrzenie Babci:))

DOBRO-ile jest warte nasze życie jeśli nie ma w nim prawdziwych wartości? Zrozumiałam, że pomimo posiadania szczęśliwej, zdrowej i mocno zżytej ze sobą Rodziny, wciąż tkwi we mnie miejsce na coś więcej…. Teraz już wiem, co to takiego. To właśnie potrzeba czynienia dobra, dodawania otuchy, radości, dzielenia się optymizmem, pozytywnym podejściem do życia, moralnymi wartościami, które pragnę widzieć nie tylko u moich dzieci…Dla każdego to dobro będzie oznaczać coś innego ale dla mnie moja potrzeba serca to również, oprócz tego, co opisałam w poprzednim poście to wolontariat w Hospicjum dla Dzieci. To decyzja, która kiełkowała we mnie w ostatnich tygodniach bardzo intensywnie, burzliwie… Efektem tego rozwoju jest piękny kwiat, który wyrósł pomimo zmiennych warunków atmosferycznych…I niech on teraz daje radość innym.

SUKIENKI- uwielbiam, gdy kobieta podkreśla a nie obnaża swoją kobiecość. Gdy poprzez tkaninię i krój mówi o sobie, o swoim nastroju, swoich wartościach, stanie umysłu i serca. Ubiór to zakodowany we wzory i kroje sposób komunikacji ze światem, zewnętrzny wyraz naszej duszy i jej pragnień. Sukienki to esencja kobiecości, to ten element garderoby, który kocham i który tworzę według własnego wyczucia estetyki. To jest zajęcie, w którym mogę się całkowicie zatracić a najważniejsze jest to, że to narzędzie służące do pomagania:)
Odezwało się do mnie sporo osób, które chciały tylko pogratulować pomysłu i powiedzieć, że wspierają różne akcje charytatywne, że też chcą zrobić coś dobrego… Że są całym sercem za tym, aby takie akcje były.
Obecnie wraz z panią Moniką, cudowną osobą pracującą na co dzień w Podkarpackim Hospicjum dla Dzieci, przygotowujemy skrupulatnie licytację sukienki Lovadina Mint Dream, którą miała na sobie Marta Manowska, ponieważ zależy nam, aby jak najwięcej osób się o niej dowiedziało, aby sukienka zdobyła jak najwyższą cenę po to aby wesprzeć Fundację.

Moim marzeniem jest zainspirować Ludzi do niesienia dobra, w skali na jaką każdy może sobie pozwolić. Aby rozprzestrzeniać wartości moralne, uczciwość, szacunek ale i zdolność do dzielenia się prostymi sprawami: naszym czasem, naszym ciepłem, naszym uśmiechem, naszym dobrym słowem…
Sama wiem, jak czasem potrzebujemy wyrwać się z marazmu codzienności, ale nie wiemy jak, nie wiemy gdzie, nie wiemy z kim… Wszystko zmienia się, gdy trafiamy na Ludzi podobnych do siebie, z którymi możemy połączyć siły i pomnożyć motywację.
Od zawsze kochałam pisać, mój strych jest pełen pamiętników sprzed lat, pełen emocji nastoletnich, młodzieńczych, wczesnodorosłych. Opisy sprzed lat przypominają mi piękno prostych chwil, przeżyć, relacji. I te emocje wskrzeszam na swoim BLOGU: poprzez zaproszenie do refleksji nad swoim życiem aby nie uleciało jak poranna mgła, do uchwycenia swojego Pastelovego szczęscia w każdym dniu, do spojrzenia na siebie z lotu ptaka, do dzielenia się sobą z innymi, do bycia pozytywnie postrzelonym i zdystansowanym do własnego EGO.

Jest wiele sposobów rozpowszechniania dobra…
Ja swoje znalazłam. I już wiem, że tak miało być.

Comments

  1. Amanda says:

    Bardzo poruszający i mocny wpis 🙂 czynienie dobra – tego niestety brakuje w dzisiejszym świecie, dlatego cieszę się, że są takie osoby jak Ty 🙂

    1. Gabi says:

      Dziękuję 🙂

  2. Karolina says:

    Wolontariat, nieważne jaki, to zawsze spore wyzwanie. Dlatego Cię podziwiam że się tego podjęłaś 🙂 I tak, niesienie dobra jest ważne. Pokazywanie innym, że można być dobrym pomimo problemów swoich własnych itd. to naprawdę coś cudownego. Oby tak dalej, trzymam za Ciebie kciuki 🙂

    1. Gabi says:

      Dziękuję. To chyba największe wyzwanie w moim życiu ale wiem, że bardzo potrzebne.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.