NOWE POKOLENIE

Ludzie są naprawdę fascynujący…

Uwielbiam być cichym obserwatorem zwykło-niezwykłych wydarzeń.

Zazwyczaj takowe dzieją się w najmniej spektakularnych miejsach dostępnych ogólnie typu sklep, ulica, środki komunikacji miejskiej czy inne miejsca publiczne.

I własnie w jednym z takich miejsc zaobserwowałam pewną scenę, która skłoniła mnie do refleksji. I prawie przyprawiła o wyrzut oczu a raczej uszu z orbit 😊

A było to tak…

Stoję sobie spokojnie w kolejce do mięsnego, w cierpliwym oczekiwaniu na upatrzony wcześniej kawałek wołowiny, gdy do moich uszu dolatuje taka oto osobliwa konwersacja:

Pani Pracownik Działu Mięsnego (kobieta energiczna, około pięćdziesiątki, z wyglądu życzliwa i chętna do pomocy niezdecydowanym konsumentom):

-Słucham, co dla Pana?-pyta z uśmiechem.

Klient (uosobienie nowoczesnego konsumpcjonizmu, przykład stylizacji idealnie skomponowanej z kolorem tęczówek i bielizny zapewne (nie wnikam), z ultra modną fryzurą, z lekką nonszalancją typową dla bardzo pewnych siebie osób wypowiada to jedno zdanie, które fantastycznie obrazuje NOWE POKOLENIE, reprezentowane przez owego Klienta):

(UWAGA, MOCNE! :))

-DZIABNIJ MI SLAJSA TEJ KARKÓWKI.

.

.

.

I zaczęło się….

EXPLOZJA zdziwionych spojrzeń „kolejkowiczów”.

Próby awaryjnego uruchomienia neuronów aby przy pomocy wewnętrznego translatora Google wyłapać sens tejże zasłyszanej frazy.

SLOW MOTION.

Zatrzymany kadr.

Ostatnie słowo jeszcze wybrzmiewa w zanikających podrywach dźwięku..

I wszystkie spojrzenia skierowane na Panią Pracownik Działu Mięsnego, która oto właśnie doświadczyła „zaszczytu” obsługiwania osobnika reprezentującego pokolenie, o którym jej pokolenie nawet nie śniło, a które to właśnie z godnością obsłużyć należało.

-Pół kilo wystarczy?- zapytała z pełnym profesjonalizmem Pani Pracownik Działu Mięsnego, nie okazując nawet skrawkiem twarzy najmniejszej emocji. Poker Face.

Powietrze zaczęło wirować swym zwyczajowym tempem, kolejkowicze powrócili do swego „sklepowego” trybu oczekiwania, tylko Pani Pracownik Działu Mięsnego zapewne długo jeszcze nie zapomni owego Pana Slajsa, który taką sensację w zwykłym spożywczaku spowodował. Pośród swojskiej kiełbasy i kawałków mięsa. W zwykły biały dzień, po 16stej…

I tak sobie myślę..

Ludzie są fascynujący…

Pan Slajs ze swoim specyficznym językiem…

Pani Pracownik Działu Mięsnego..

Dwa światy, które ukształtowały się w innych realiach, w innym otoczeniu, w odległości około 30lat…

Których dzieli tak dużo…

Dobrze, gdy te światy się przenikają …

Jeszcze lepiej, gdy się szanują…

 

Comments

  1. Rozdomowiona says:

    Slajs, rany, co to w ogóle znaczy!? 😀

    1. Gabi says:

      No właśnie, my-współcześni- się zastanawiamy a co dopiero miała powiedzieć biedna Pani Pracownik Działu Mięsnego? Slajs od słowa „kawałek” po angielsku–>SLICE 🙂

  2. Ula H. says:

    Wspaniały tekst !!! Brawo !!! Co dalej ? – Wnioski wyciągnijcie sami. Pozdrawiam :))

    1. Gabi says:

      Dziękuję 🙂

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.