NA LEPSZE

Pandemia. Koronawirus.

To słowa ostatnio odmieniane najczęściej. Przez wszystkie przypadki. Nic dziwnego. Po raz pierwszy w swoim życiu doświadczam takiej rzeczywistości. Pamiętam mój szok, kiedy Rodzice opowiadali mi o stanie wojennym w Polsce, jak dziękowałam Bogu w myślach, że nie byłam tego świadkiem. A teraz, gdy moje dzieci będą w wieku społecznie rozumnym, ja będę opowiadać im o dwóch światach, w których żyliśmy – o tym przed i o tym po zapanowaniu koronawirusa. I zapewne, tym razem one będą z okrągłymi oczami słuchać i przypominać sobie te trudne czasy, w jakich obecnie się znajdujemy. Bo pewne fakty zostaną w ich pamięci pomimo młodego wieku (8 i 7 lat)- codzienna szkoła w domu, brak kontaktu z innymi Ludźmi, wzmożone rozmowy telefoniczne i wirtualne, brak życia społecznego, towarzyskiego….

I będę opowiadać jak wcześniej Ludzie biegli za niedoścignionym czasem, jak walczyli o konsumpcyjne przyjemności i większe materialne bogactwa zarastające kurzem a jak poźniej, w czasie kwarantanny, widzieć zaczynali jak w spowolnionym czasie te wszystkie namiętności przestawały mieć znaczenie.
Będę opowiadać, że w końcu uwierzyli Ci, co nie mieli czasu o tym pomyśleć, że nieważne jest to, co posiadasz, czy Twój telewizor zajmuje całą ścianę czy stoi na ławeczce i wypukłymi plecami dotyka ściany, czy Twoje paznokcie mają modny rdzawo różowy połysk hybrydowy czy ziemię z domowego ogródka pod płytką, czy właśnie wróciłeś z Mauritiusa czy z podwórka z miotłą pod pachą.
Będę opowiadać, jak kiedyś, gdy Babcia była mała, Ludzie spotykali się bez umawiania z tygodniowym wyprzedzeniem, że komórka to było miejsce na motykę, łopatę i inne narzędzia a Facebookiem były sąsiadki spotykające się przy płocie, w sklepie, w kościele, na rowerze, w polu.
Będą mieć okragłe oczy ze zdumienia, gdy opowiem im jak Babcia jechałą kilometry na rowerzę w pogodę i niepogodę…. do kościoła a pociągiem pokonywała kilometry daleeeeko do cioci na imieniny, trzymając kwiaty w ręku i coś mocniejszego pod pachą Dziadka.
A gdy opowiem, że bajki oglądało sie tylko raz dziennie, o 19:00, przez godzinę maksymalnie, to ich oczy z ogrągłych zmienią się w kwadratowe bo tego to w żadnych snach by nie wyśnili.

To normalne, że dzieciństwo naszych Dziadków, naszych Rodziców i nas samych diametralnie się różniło ale… to, co do mnie wraca nieustannie, to pragnienie, aby wspólnym mianownikiem łączącym te wszystkie pokolenia wciąż były prawdziwe relacje z drugim człowiekiem, przeżycia w prawdziwym świecie, praca, wysiłek, wyobraźnia i jedność. Zmieniło się nasze życie poprzez pędzący konsumpcjonizm, sztucznie nadmuchiwane potrzeby bycia lepszym, zaślepienie, pracoholizm, konkursy piękności.

Opowiem moim Dzieciom, że ich Mama zawsze pisała pamiętniki, bo kochała swoje życie, swoje przeżycia, swoje przygody i nie chciała, by uleciały w nicość wraz z czasem. To dlatego zawsze po powrocie z ukochanej kultowej dyskoteki Green Disco, następnego dnia w niedzielę, po rosole, spędzała 3 godziny pisząc bez przerwy swoje wspomnienia z poprzedniej nocy pilnując skrzętnie, by Rodzice tych wspomnień wzrokiem nie dosięgnęli. I przestawała dopiero wtedy gdy długopis ze skostniałej ręki wypadał i kierować się nie pozwalał po liniach wiecznej pamięci…:)
Dlatego zawsze, nieprzerwanie od siódmej klasy szkoły podstawowej pisała, pisała, pisała…. Tysiące szkolnych, licealnych, wszesnomłodzieńczych, wszecznodorosłych i dorosłych rozterek, wspomnień, dylematów, miłości, namietności.. Setki długopisów, kilkadziesiąt zeszytów… Pisała, aby zatrzymać czas i w każdej chwili do niego powrócić. By nie umknął zwodniczej pamięci i sprytnej przeszłości. By mógł nieść młodzieńczą radość w jesienne zakamarki życia. By pozwolił zrozumieć nastoletnie wichry serca i duszy jej własnych dzieci, po których to, do momentu bycia Mamą, na pewno ślad by zaginał. By, w końcu, po latach, patrząc wstecz, zrozumieć tę drogę, te doświadczenia, połączyć sens wydarzeń i spotkanych Ludzi i ułożyć ten początek swojego życia w jasny przekaz, który ma swoją kontynuację w teraźniejszości.

I opowiem jeszcze koniecznie o kawiarenkach internetowych! hihi Zostawiając jako wisienkę na torcie dawnej rzeczywistości.

Gdy opowiem już jak było przed koronawirusem, zacznę również ujawniać prawdy nieprzemijające, które utwierdziły się w okresie kwarantanny. Prawdy dotyczące tego, jak bardzo Człowiek potrzebuje Człowieka. Jego zapachu, dotyku, bliskości, słowa wypowiedzianego do ucha, uścisku dłoni czy muśnięcia ust ciepłym pocałunkiem na policzku. Jak bardzo jesteśmy samotni przed e-światem, uzbrojeni w dezorientujące informacje i słowa, które wzbudzają nasz niepokój. Opowiem, jak bardzo doceniliśmy Rodzinę, która wykazuje wciąz irytujące pierwiastki miłości ale jednocześnie zawiesi na klamce worek ze świeżo upieczonymi rogalikami czy swoją obecnością doda niemej otuchy. Przekażę moim dzieciom przesłanie, by nawet w czasach najgorszej zarazy, pamiętały, żeby zawsze pozostać Człowiekiem, żeby dzielić się pomocą i otwierać serce. Już teraz uczę ich rozmawiać. Marzę, żeby potrafiły komunikować się polszczyzną, czystą, piękną polszczyzną. Bez bonusów w stylu :”Enczantować”. Choć wiem, że czasy są inne, i pewnych rzeczy nie da się uniknąć, to jednak główny nurt czystości języka polskiego zachowany być musi.
Pokażę im, że w czasie pandemii, gdy Ludzie zostali zamknięci w swoich domach, przestało się liczyć to, co ważne było w poprzednim świecie: wygląd, markowe ubrania, materialne dobrodziejstwa. Powiem jak Tata zobaczył, że mama ma siwe włosy 🙂 Opowiem, że znowu staraliśmy się naprawiać i stworzyć niż wyrzucać i kupować.
Pokażę, jak świat wcisnął STOP i przez chwilę nie wiedział, co robić, jak rozmawiać z Rodziną, co robić razem, gdy nie można iść na bezcelowe zakupy…
Opowiem jak ważne było to STOP dla ekologii, dla Ziemi zmęczonej Człowiekiem…
Uzmysłowię, jak mój wymarzony wspólny mianownik pokoleń powrócił, jak człowiek znów zatęsknił za Człowiekiem, za jego zapachem, dotykiem, bliskością, słowem wypowiedzianym do ucha, uściskiem dłoni czy muśnięciem ust ciepłym pocałunkiem na policzku.
Jak powróciła kreatywność dziecięca sprowokowana zdrową nudą.
Jak tęsknota za rozmowami na żywo usidiła ludzkie serca.
I gdy wzburzone fale zaczną opadać, zobaczycie, kochane dzieci, ile zostało błota a ile czystych ziarenek piasku…

Na koniec powiem Wam jeszcze jedną rzecz…
Człowiek.
To dla niego i przez niego wszystko.
Tym jesteś.
Tym bądź.
Zawsze.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.