MISIE WSZYSTKO SŁYSZĄ

„Bo Ty mi zniszczyłaś mój kocyyyyk i mojego Misiaaaaa!! On nie tak leżał!!On leżał inaczej! A Ty mogłaś patrzeć jak on leżał!! Przecież już duża jesteś i widzisz, tak? Ale Ty mi zniszczyłaaaaaaaaś!”

W podobnych chwilach rozumiem, jak można zbić majątek na pierdołach takich jak zatyczki do uszu 😊 ZBAWIENIE!

Tosia. Pisałam już kiedyś tu że Tosia lubi misie a misie lubią Tosię. Nie sądziłam jednak, że sprawa jest tak poważna. To wręcz maniakalna miłość. Tknąć misia nie można, bo czujne oko jego Opiekunki wszystko wychwyci (nie wiadomo jakim cudem z pokoju obok). A potem przylezie toto niczym najstraszniejszy audytor i powie, że „uszko krzywo klapnięte”. I co zrobić? Do poprawki. A najlepiej przed zamiarem przemieszczenia świętego misia (jednego ze 135), szanowną panią Opiekunkę o zdanie zapytać.

Dzisiaj na przykład misie jechały w autokarze. Jeden za drugim grzecznie pousadzane na podłodze, na prowadzeniu oczywiście Tosia w kasku robotnika (chyba myślała, że tak wyglądają kierowcy). Niestety, nie wszystkie miały ten honor wziąć udział w tej eskapadzie, jako że wiadomo, autokar pomieści „jedynie” 40 pasażerów. Zanim autokar ruszył, Tosia wszystkim misiom dała po buziaku na drogę, trochę jej to zeszło więc jak dojechali to już te buziaki sobie odpuściła 😊 Tosia to kierowca, z którego brać przykładu nie należy. Jadąc na pełnym gazie, puszcza kierownicę, odwraca się do swoich podopiecznych proponując im z szelmowskim uśmiechem pyszną wodę do picia. A że nikt jakoś nie odpowiada, Tosia przyjmuje to za TAK 😊 I co robi? WSTAJE i POI każdego pasażera 😊 A autopilot dba o bezpieczną jazdę 😊 Po drodze jeszcze mama wskakuje bo jedno miejsce okazuje się wolne i jedziemy nad morze. I kierowca ze śmiechem mówi, że spodziewał się, ze mama będzie chciała nad morze więc nawet spakował jej strój kąpielowy 😊 To dopiero zapobiegliwość 😊

Mamy teraz trochę więcej czasu na wspólne zabawy ze względu na Tosi zapalenie migdałków i gardła i nasz wspólny całodzienny pobyt w domu. Nie mogę uwierzyć, jaka ona juz duża w myśleniu, analizowaniu, wypowiadaniu się 😊 Niby jestem z nią na codzień, przychodzę z pracy i spomiędzy fali obowiązków mamy i żony dostrzegam jej rozwój ale to jakby patrzeć przez dziurkę od klucza. Pełen obraz objawia się gdy skupiam się w 100% na niej. Widzę wtedy wielowymiarowo. Jak pięknie wymawia „r”, jak ciekawie buduje zdania, jak zabawnie rozmawia ze swoimi misiami 😊 Jaka jest czuła, troskliwa i opiekuńcza. Jak mówi do nich „Perełko”, „Księżniczko” i „Kropeczko”. I łezka mi kręci się w oku z radości, że wsiąka w nią to, czym jest otoczona. I trwoga ogarnia gdy uświadamiam sobie tę odpowiedzialność z całą mocą, jaka na nas, Rodzicach, spoczywa. Bo gdy dziś wsiadłam do jej autokaru i chciałam jej coś powiedzieć, uciszyła mnie oburzona mówiąc: „Nie teraz Dzieciątko, odwrócę się do Ciebie dopiero jak zatrzymamy się na czerwonym świetle, nie pamiętasz?”.

Każde słowo wypowiedziane przy dziecku, zostaje przez nie zapamiętane tak samo szybko, jak przez nas zapomniane.

Każda nasza emocja wpływa na postrzeganie „dorosłego” świata oczami dziecka. I buduje jego wyobrażenie o nim.

Każdy nasz podniesiony głos uczy dziecko właśnie w taki sposób radzić sobie z problemami….

Dziecko to małe zwierciadło całej rodziny- na nim odbija się każdy szczegół obecny zwłaszcza u mamy i taty.

Przyjrzyjmy się więc sobie trochę lepiej niż zazwyczaj. Trochę bardziej wnikliwie. I zadajmy sobie pytanie, czy nasze dzieci chłoną z nas to, co jest dla nich dobre i co pozytywnie odbije się w ich dorosłym życiu?

Dopóki nie miałam dzieci, wyzwaniem było dla mnie zrobić kurs na instruktora fitness.

Otóż….zmieniłam priorytety 😊

 

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.