JESIEŃ PEŁNA PIĘKNA


Zawsze, co roku, czekam z utęsknieniem i niecierpliwością na ten właśnie dzień. Pomiędzy innymi ważnym dniami, którymi cały rok jest naznaczony, to własnie 22 września, pierwszy dzień astronomicznej jesieni, jest i był od zawsze dniem dla mnie szczególnym. W okresie jesiennym bowiem dokonywały się wielkie zmiany w moim życiu. Moment przejścia lata w ramiona jesieni, to dla mnie czas na refleksje, podsumowania, analizy dotychczasowych kroków kierowanych po drodze ku przyszłości… To najlepsza pora na przygotowanie rozgrzanego słońcem serca do realizacji marzeń i planów…

Jesień to czas, kiedy po wielu latach walczącej młodzieńczej niepodległości romantyczno – emocjonalnej, skapitulowałam przy pewnym erudyckim dżentelmenie, którego przyniósł francuski wiatr (przybył prosto z Paryża) w moje strony, prosto na środek parkietu tanecznego, na którym od razu dał się poznać jako silna osobowość ponieważ jako JEDYNY ze znanych mi do tej pory mężczyzn, nie pozwolił się prowadzić w tańcu, do czego ZUPEŁNIE nie byłam przyzwyczajona! Do tego, przekonywał mnie kwiecistym słownictwem z akcentem francuskim, że mężczyźni nie są kobietom wcale potrzebni do szczęścia, bo my sobie świetnie radzimy same! Noooo, od razu zauważyłam, że wykształcony i obyty bo prawdy uniwersalne zostały mu objawione i w dodatku, wypowiada je na głos! 🙂 Okazało się, że nie był Francuzem ale to była wtedy Jego jedyna wada…. 🙂 Różowe okulary zniekształcają naszą rzeczywistość małżeńską do dziś 🙂 A co najciekawsze, Jego dzień urodzin wypada… w jesieni 🙂

Jesień, to również czas podejmowania ważnych decyzji, których efekty ujawniały się wczesną wiosną lub właśnie jesienią. Pomysł o zakupie pierwszego mieszkania padł jesienią, przeprowadzka nastąpiła w marcu 🙂
Pomysł o sprzedaży pierwszego mieszkania i zakupie drugiego padł jesienią, przeprowadzka nastąpiła jesienią 🙂
Pomysł o przeprowadzce do Krakowa również padł jesienią 🙂 Pomysł o powrocie z Krakowa też ujawnił się jesienią. Podobnie z decyzją o budowie domu 🙂 Jesień namieszała w naszym życiu pozytywnie i zawsze gdy nadchodzi, biorę głęboki wdech i jestem gotowa na zmiany, które zawsze nadchodzą!

Tegoroczna jesień bardzo mocno wpłynie na moje zawodowe życie, ale więcej opowiem, gdy to się już dokona 🙂
A tymczasem, codziennie, mknąc pośród mgieł o poranku, ze słodkim ciężarem w postaci młodych uczniów klasy pierwszej i drugiej szkoły podstawowej, zamieszkujących wspólnie w gospodarstwie domowym, czyli z moimi dziećmi w drodze do szkoły, nie mogę oderwać wzroku od piękna, które jesień tka na ogrodzeniach, na gałęziach drzew, na szybach… A zapach porannej rosy ukrytej w trawach przenika do każdej komórki mojego ciała, orzeźwiając i budząc zaspany wewnętrzny głos.

Przez jakiś czas mieszkałam w Szkocji o czym przeczytasz tu i nigdy nie było dnia, w którym narzekałabym na deszcz. On padał z różną intensywnością, raz delikatnie niczym czuły dotyk bliskiej osoby, raz niczym pędzący w pośpiechu pociąg niespełnionych ambcji, innym razem niczym rozgniewany srogi ojciec na nieposłuszeństwo swych dzieci. I za każdym razem towarzyszył mu TEN zapach…
Zapach, od którego kręciło mi się w głowie…
Zapach, który wywoływał we mnie głęboko skrywane pokłady pewności siebie..
Zapach, który zwiastował nadejście nowego….

Pogoda w Szkocji to odzwierciedlenie mojej romantycznej i pozytywnej, skłonnej do refleksji i zadumy duszy. Niepogoda zewnętrzna działa na nas tylko wtedy, gdy nosimy ją również wewnątrz. Bo czymże jest deszcz, nawet mocny, czym szary i krótki dzień, czym noc o poranku, gdy trzeba z ciepłej kołdry wystawić się na szyderstwo zimnego powietrza- czymże to wszystko jest w obliczu ognia wewnętrznej pogody ducha, zadowolenia, poczucia szczęścia, wdzięczności? To tylko nasza decyzja, czy jesień lub cokolwiek innego, spowoduje pogodę lub niepogodę w naszym sercu. I tak, wiem, że moje umiłowanie jesieni, deszczu, pluchy, zimna, długich wieczorów, nie jest typowe 🙂 Nigdy nie dążyłam by być typowa 🙂 Gdy byłam mała, lekarze powiedzieli moim rodzicom, że moje oczy są nietypowe i radzą je zbadać, bo „to wygląda na guza mózgu”. Jak widać, już od małego trafiałam na ludzi z fantazją 😉 Jednak lekarz nie miał racji, moje oczy okazały się…. wybrykiem natury bynajmniej nie w zagrożeniu guzem:) Mózg też w porządku, choć mój mąż twierdzi, że badanie rentgenowskie spowodowało powiększenie prawej półkuli mózgu odpowiedzialnej za wyobraźnię i zdolności artystyczne (kilkanaście nowych projektów sukienek dziennie!:)) na niekorzyść lewej, u której zanikły zdolności matematyczne 🙂
Dlatego nigdy nie miałam „depresji jesiennej”, wręcz przeciwnie! Co roku przeżywam „euforię jesienną” 🙂 Przecież te długie wieczory zaczynające się już od 15:30 (uwielbiam!), stwarzają tyle możliwości aby miło spędzić czas z rodziną, zaprosić znajomych, zapalić świece, posłuchać w tle Julię Nowak o niesamowitym głosie, który pozwala przenieść się w podróż do najskrytszych naszych myśli, wywołując dreszcz duszy… Można wykorzystać to, co większość ludzi w jesieni interpretuje jako negatywne: długie wieczory rozpalić zapachem świecy, deszcz zamienić w wyobraźni w koncert najzdolniejszych muzyków, pluchę odczarować otulając się grubym, miękkim kocem i łykiem gorącej herbaty tańczącej w pięknym ogromnym kubku w tercecie z imbirem i miodem, nocny poranek obudzić ciepłym prysznicem i energetyzującym zapachem żelu pod prysznic… A póżniej wyjść i powitać dzień z zapachem ulubionych perfum we włosach…

Jesień jest piękna. Zawsze w jesieni piszę pamiętniki, korzystając ze spokoju jaki dają długie wieczory. Jesień żegna kolorowe i słoneczne lato, witając się spokojnymi promieniami słońca, które zachęcają mnie do utrwalania wspomnień. Jako, że to dla mnie czas na refleksje i analizy, które nie mogą ulecieć, zostają one zapisane na kartach dziennika intymnego. A gdy po kilku latach otwieram moje zapiski, jestem znowu w samym środku tamtych chwil, tamtych emocji, tamtych wydarzeń, na które patrzę już innym okiem, często mokrym od łez wzruszenia…

Przed nami kolejna jesień naszego życia, którą możemy zaczarować sami tak, jak zdecydujemy. Bo to nasz umysł jest we władzy aby nas uwięzić lub uwolnić. Wybieram wolność. A Ty?

Comments

  1. Marcin BWZ says:

    No ja nie potrafię aż tak optymistycznie podchodzić do tej pory roku… ale staram się zarazić Twoim optymizmem 😉

    1. Gabi says:

      Cieszę się! Przecież jesień w tylu ciepłych odcieniach słońca może rozgrzać każdą ponurą myśl!

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.