ADAM – PROJEKTANT LUDZKICH EMOCJI

W dzisiejszej rozmowie mam kolejny zaszczyt przedstawić Wam (NIE)ZWYCZAJNĄ Osobę. Historia naszej znajomości jest również niezwyczajna:) Nie jest już dla mnie zadziwiające, w jak niezwykły sposób poznaję nowych ludzi, ale wciąż niesamowite jest to, że za każdym razem, gdy jakaś Osoba pojawia się na mojej ścieżce, okazuje się być tą, której mądrość i doświadczenie życiowe jest dla mnie w danym momencie bardzo cenne bo znajduję odpowiedzi na ważne pytania szybciej jednocześnie otrzymując o wiele więcej niż mogłabym się spodziewać i sobie nawet wyobrażać. To Adam – Osoba o niezwykłej dobroci, cieple, empatii i bezinteresowności w podejściu do drugiego człowieka. Poznałam Go zupełnie przypadkiem, dzięki Beatce – bohaterce poprzedniego wywiadu 🙂 Poczuła, że powinniśmy się poznać 🙂 A jak Beatka coś poczuje…! To robi to 🙂 Zapytała mnie, czy może przekazać Mu mój numer telefonu i pewnego dnia….. Adaś zadzwonił rozpoczynając późniejszy ciąg dobrych wydarzeń, o których jeszcze napiszę:)
Adam większość swojego życia spędził w Australii, gdzie jednocześnie był dyrektorem hospicjum i projektantem ubrań dla kobiet, osiągając na obu płaszczyznach wielkie sukcesy. Jego pasja do mody zaprowadziła go na sam szczyt w środowisku high fashion, owocując współpracą z najbardziej znanymi światowymi markami modowymi. Adam to przede wszystkim człowiek o wielkim sercu. Codziennie doświadczał skrajnych emocji ludzkich, widział cierpienie i śmierć, ból i depresję ale również, zagłębiając się w niedostępny dla wszystkich świat high fashion, widział spektakularne sukcesy ale i takie same upadki ludzi pędzących za sławą. Jego losy są tak wielowątkowe, że zasługują na ekranizację 🙂 Przed Wami ułamek z jego barwnego życia, oparty o pytania, które najbardziej mnie interesują jeśli chodzi o człowieka, samego w sobie, jego głębokie emocje i drgania serca 🙂

1. Adam, powiedz proszę, jak wyglądała Twoja ścieżka zawodowa?

Moja ścieżka zawodowa zaczęła się w Australii. W Polsce rozpocząłem studia medyczne, które kontynuowałem w Australii. Tam zacząłem pracę jako pielęgniarz. Przez kolejne lata byłem dyrektorem hospicjów i domów starości w Sydney. Założyłem i prowadziłem tam grupę wsparcia dla osób w żałobie, wtedy to była pierwsza tego typu grupa, która okazała się wielkim sukcesem, ponieważ ludzie mieli spore problemy w radzeniu sobie ze swoimi emocjami związanymi z traumą po śmierci kogoś bliskiego. Dzięki tej grupie mogliśmy, wraz z naszym personelem, wspierać wszystkich, którzy tego wsparcia potrzebowali. Od zawsze czułem potrzebę pomagania innym. Sprawiało mi to dużo radości, czułem, że moje życie ma wartość i sens ponieważ poprzez moją wiedzę i empatię przyczyniam się do poprawy życia innych ludzi. Od zawsze też miałem w sobie dużą pasję do materiałów i mody. Uwielbiałem strukturę tkanin, ich zapach, kolor.

2. Jakimi wartościami kierujesz się w życiu? Którym, Twoim zdaniem, warto być wiernym a które okazały się bardzo ważne w Twoim życiu?

W moim życiu zawsze stawiałem przede wszystkim na skromność. Nigdy nie potrzebowałem głośno zwracać uwagi na siebie a moje ego nie potrzebowało publicznego głaskania. Zawsze starałem się być dobrym słuchaczem i dbałem o dobrą komunikację. Często przez złą komunikację albo wręcz jej brak, ludzie komplikowali sobie życie i, co gorsze, te komplikacje często przechodziły na kolejne pokolenia! Przez zwykłe niedogadanie się, brak szczerości i prawdziwej rozmowy, cierpiało niepotrzebnie wiele osób. Bardzo ważne jest dla mnie bycie otwartym na drugiego człowieka, na jego wewnętrzny świat, który nie zawsze jest zrozumiały ale przy odpowiedniej komunikacji właśnie może być fascynujący a co za tym idzie, bardzo inspirujący dla drugiej strony. Bardzo dużo nauczyłem się od moich pacjentów. Przede wszystkim patrząc codziennie na śmierć, ból i cierpienie zrozumiałem, że życie jest bardzo delikatne i największymi jego szkodnikami jesteśmy my sami. Zadajemy sobie ból poprzez brak jasnej i otwartej komunikacji, brak empatii czy egoizm. Byłem świadkiem wielu dramatycznych rozmów w swoim prawie sześćdziesięcioletnim życiu i ponad trzydziestoletniej karierze w medycynie i uwierz mi, większość problemów wymagało cierpliwej, spokojnej rozmowy w oparciu o szacunek i chęć wzajemnego porozumienia.

3. Jako osoba mająca ogromne, kilkudziesięcioletnie doświadczenie w dziedzinie high fashion, widziałeś i doświadczałeś wiele. Czy w świecie mody można odnaleźć prawdziwe szczęście?

Świat mody zagościł na dobre w moim życiu gdy wraz z moim partnerem założyliśmy butik w Sydney. Wspólnie projektowaliśmy, kroiliśmy i szyliśmy ubrania dla kobiet. Naszą grupą docelową były kobiety pracujące w korporacjach, skupialiśmy się na modzie biurowej, eleganckiej, oryginalnej. Mój partner miał ogromny talent, bardzo dużo się od niego nauczyłem. Wkrótce nasze projekty były znane i popularne wśród Klientów, nasz butik nie nadążał z produkcją ubrań a przez lokalizację w centrum Sydney, obok znanego gabinetu medycyny estetycznej, naszymi Klientkami były kobiety z pierwszych stron gazet, znane aktorki, celebrytki i businesswoman. Zyskaliśmy ogromny rozgłos. Nasze kampanie reklamowe miały globalny zasięg, współpracowaliśmy z najbardziej prestiżowymi markami mody luksusowej na świecie. Organizowaliśmy pokazy mody, byliśmy w tym świecie mody dosłownie skąpani. Niestety, w związku z niedomaganiami zdrowotnymi mojego partnera, nie byliśmy w stanie zapełnić butiku tak, aby zaspokoić potrzeby zakupowe naszych Klientek. Często więc mieliśmy po jednym modelu danej sukienki, w jednym tylko rozmiarze, które wyprzedawały się w mgnieniu oka. Zwolniliśmy i szyliśmy na zamówienie. Poznaliśmy wiele światowych projektantów i gwiazd mody, widzieliśmy niesamowity przepych i bogactwo ale też zatracenie się i marnotrastwo tkanin czy ubrań. Pamiętam jedną kobietę, która tak mocno wierzyła, że odniesie sukces, że jej marka będzie rozpoznawalna, że spełni swoje marzenie. Ta kobieta zakładała butik i bankrutowała kilka razy, za każdym razem wkładając w biznes wszystkie swoje pieniądze, zapożyczając się i za każdym razem zaczynając od początku. Spalała się jak ćma w świetle swojej wizji, niestety niszcząc całkowicie swoje życie prywatne, swoją psychikę. Potrzeba odniesienia sukcesu w modzie obezwładniła jej umysł, odbierając racjonalizm. Obecnie ta kobieta prowadzi swój butik w Australii ale nie jest on tak rentowny, jak to zakładała. Czasami ludzie nie odpuszczają, pomimo wszelkich znaków na niebie i ziemi, że powinni, bo wciąż wydaje im się, że idą właściwą drogą. Napatrzyłem się na takie podejście i widziałem też, ile taka droga zabierała im życia. Ile było w tym dramatu. Ale rozumiem, skąd to się bierze. Moda potrafi wessać i dogłębnie uzależnić. Poklask, chwała, pierwsze sukcesy, podziw, sprzedawane kolekcje, poczucie bycia kreatorem – to wszystko sprawia, że ludzie rzucają się w ten świat jak ćmy do światła. I niestety, czasem się spalają. Jak wszędzie, tak zwłaszcza w branży mody, potrzebna jest równowaga i odporność psychiczna. Bo często świat mody funduje nam huśtawkę emocjonalną – raz jesteśmy podziwiani, a co za tym idzie, stawia się nam coraz większe wymagania; a raz jesteśmy w niemocy, co powoduje krytykę.

4. Czy patrząc wstecz na swoje życie, masz poczucie spełnienia, dumy, satysfakcji? Czy jest w Tobie niedosyt na coś nowego?

Mam ogromne poczucie spełnienia w medycynie. Przepracowałem ponad trzydzieści lat z ludźmi, którzy potrzebowali mojej pomocy, zarówno w sferze fizycznej ale i duchowej. Jeśli chodzi o branżę fashion, obok sukcesu odniosłem kilka porażek i przeżyłem wiele rozczarowań. Tak jak wspomniałem, raz byłem na szczycie a raz na dnie. Kiedyś wzięliśmy do spółki inwestora, dzięki któremu mieliśmy rozszerzyć skalę naszego biznesu. Niestety, od tamtego momentu zaczęły się wielkie problemy finansowe ponieważ nasz inwestor po prostu nas oszukał. Zostawił nas z ogromnymi długami w skutek których musieliśmy ogłosić upadłość naszej firmy. Zrodziliśmy się jednak na nowo ale nasz entuzjazm i poczucie wartości były mocno nadszarpnięte. Nie wspominając o zaufaniu do ludzi… Mam jednak w sobie wiele pokory i wiem, że pewne lekcje trzeba w życiu przeżyć a zrozumienie ich celu często wymaga cierpliwości…:)
Niedawno wróciłem do Polski aby tutaj kontynuować naszą twórczość, aby tutaj, wraz ze swoim partnerem, założyć mały butik i tworzyć rzeczy unikatowe i wyjątkowe . Gdy wszystkie nasze rzeczy w Australii były już spakowane i gotowe do wysyłki, wydarzyło się coś, co całkowicie wywróciło mój świat do góry nogami. Mój partner nagle zmarł. Wróciłem do Polski sam, zupełnie załamany i bez celu, bez poczucia sensu życia… Niedługo później dotarły wszystkie rzeczy, które miały być początkiem naszego wspólnego życia tu w Polsce, wreszcie, po 40 latach życia w Australii. Nasz ostatni wspólny, spokojny przystanek… Los z nas jednak zadrwił. Trudno mi teraz cokolwiek planować, jestem w wieku kiedy trudno zacząć coś nowego 🙂 Moja miłość do fashion jednak nie wygasła i w niej znajduję ukojenie i chwilę zapomnienia.

5. Co dawało i daje Ci siłę aby pokonywać przeszkody w życiu? Gdzie szukasz wytchnienia, energii, motywacji?

Zawsze dobrze na mnie wpływał wysiłek fizyczny. Długo chodziłem na siłownię aby poprzez zmęczenie wypocić dręczące myśli z głowy. Kilka razy dziennie medytuję, by wyciszyć pędzące myśli. Bardzo pomagają mi też książki dobrych psychologów. Czytam oczywiście australijskich specjalistów w oryginale, bo język polski wciąż bywa dla mnie tajemnicą 🙂

6. Co, Twoim zdaniem, oznacza żyć dobrze?

Żyć dobrze to żyć w oparciu o szacunek najpierw do samego siebie, a potem do drugiego człowieka. W tej kolejności ponieważ w ten sposób zachowujemy zdrową troskę o drugą osobę bez zatracania troski o samego siebie. Nie możemy dać szczęścia i zrozumienia drugiemu człowiekowi, kiedy sami ze sobą nie jesteśmy szczęśliwi, kiedy sami nie jesteśmy wewnętrznie poukładani. Dla mnie bardzo istotne jest również bycie dobrym słuchaczem. Uwielbiam słuchać ludzi i im pomagać. Czasem słowo wystarczy aby pomóc. Nawet przyjacielski gest może pokrzepić. Czasem naprawdę niewiele potrzeba. Nie musimy daleko skakać, bo na wyciągnięcie dłoni jest proste rozwiązanie, które realnie może pomóc.
To, co również ważne aby dobrze żyć, to okazywać ludziom miłość. Być może brzmi to górnolotnie, ale ta miłość może przejawiać się właśnie w rzeczach prostych: w uśmiechu, dobrym słowie, akceptacji, zrozumieniu, w dostrzeganiu piękna ludzkiej duszy, w szukaniu tego piękna pomimo początkowego zniechęcenia czyimś zewnętrznym obrazem.

7. Co, według Ciebie, oznacza szczęście i w czym Ty odnajdujesz szczęście?

Ja odnajduję szczęście w drugim człowieku. W bliskich relacjach. W rozmowach w cztery oczy. Biorąc pod uwagę swoje doświadczenie w medycynie i widząc śmierć i choroby na codzień, najbardziej doceniam zdrowie. Kolejna prosta oczywistość. To jak baza, bez której trudno iść dalej. Dbam o swoje zdrowie dostarczając sobie święty spokój, którego teraz mam aż nadto 🙂

8. Za co jesteś w życiu najbardziej wdzięczny?

Za ludzi, których poznałem i za miłość, którą od ludzi otrzymałem. Każdy człowiek, z którym się zetknąłem, zostawił mały ślad w moim postrzeganiu świata. Jestem ogromnie wdzięczny bo dostałem od ludzi wiele dobra i przez wszystkie swoje działania starałem się to dobro oddać światu. Czy mi się to udało, nie wiem, zobaczymy… 🙂

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.