DOBRO ZA DOBRO

Czy jesteś zacięty w kwestii wybaczania?

Czy potrafisz szybko zapomnieć urazy?

A może lubisz mielić w sobie bolesne emocje, przelewać je przez kubki smakowe swojej wyobraźni, przesiewać przez sito dumy, egoizmu czy honoru?

Chowasz urazę i nie wyciągasz pierwszy ręki do zgody bo tak się uparłeś?
Bo nie i już? Bo nie Ty zawiniłeś? Inni tak ale ja niekoniecznie?

To normalne, że w sytuacji zagrożenia uruchamiamy nasz własny wewnętrzny mechanizm obronny ale czy nie zdarza się tak, że spychamy gdzieś w zakamarki naszej podświadomości prawdę, która pokazuje, że jednak przyczyniliśmy się w pewnym lub nawet w znacznym stopniu do danego konfliktu ale nie mamy wystarczająco odwagi aby się do tego głośno przyznać, przeprosić i postarać się naprawić wyrządzoną krzywdę. Byłoby dobrze wziąć godnie odpowiedzialność za swoje czyny. Do tego potrzebujemy jednak konkretnego przepisu: dużo odwagi, kilo szczerości, szczyptę krytycyzmu, litry pokory, tony dojrzałości, wiadra spokoju, garści szacunku no i 2 wielkie jaja, bez tego przepis nie wyjdzie:)

Często obserwuję pewne konflikty, jak to pewnie każdy rodzic, pomiędzy swymi dziećmi. Dyskutują zawzięcie kto pierwszy ma się kąpać, kto pierwszy może się przytulić do mamy, kto pierwszy ma wejść do samochodu, kto pierwszy tu, kto pierwszy tam….I podobała mi się niedawna finalna reakcja Tosi (ale zanim do niej doszło to parę siwych włosów jednak mi przybyło:). Tosia zazwyczaj ustępuje Franiowi. Jeszcze chwilę wcześniej piekli się, kłóci, walczy o swoje, wylewa łzy ….. by za chwilę odpuścić 🙂 Co za siła ją do tego skłania? Jakie przemyślenia dyktują jej właśnie takie zachowanie? Próbuję to od niej wyciągać bo mnie to zawsze zadziwia i niejednemu z nas, dorosłemu, mogłoby służyć za drogowskaz. No więc raz mi powiedziała! 🙂

„Dooobra, pozwól jemu najpierw, bo widzisz jak się drze…”

Tosia lat 6, Franio lat 7 🙂

Przykład,jak empatia, elastyczne podejście i dojrzałość emocjonalna potrafią zapobiec tragedii.
Ona widzi, że żadna dyskusja z nim już nie ma sensu więc w nią nie brnie.
Racjonalnie i bez emocji ocenia sytuację i podejmuje właściwe do niej akcje.
Tosia, znając Frania i poprawnie oceniając jego aktualny stan emocji wie, że nic sensownego w tym momencie do niego nie dotrze.
I to nie znaczy, że jest przegrana. Ona po prostu nie dopusciła aby usilna próba postawieniana swoim jeszcze bardziej pogorszyła sytuację. Przez to, że odpuściła, Franio się uspokoił, dostał to, co chciał, owszem, ale….. i tu zadziałała magia wybaczania….. docenił, że Tosia okazała się dla niego łaskawa i chcąc się jej za to odwdzięczyć, chętnie pobawił się z nią w zabawę, którą ona wymyśliła (zwłaszcza, że w grę wchodziły lalki) 🙂

I nie mówię, że tak jest za każdym razem, bo nie jest. Ale takie perełki sytuacyjne zdarzają się i staram się mocno aby nie zaginęły w prozie życia więc często przywołujemy je w rozmowach po to, aby utrwaliły się w tych małych główkach właśnie takie miłosierne zachowania.

Bo dobro rodzi dobro… po prostu.

Comments

  1. Kasia says:

    Ja niestety należę do tych ludzi, którzy długo rozpamiętują wszystko, co złe… Wybaczanie nie stanowi dla mnie problemu, ale wciąż pamiętam o tym, co się wydarzyło i długo trzymam dystans. Kiedyś próbowałam z tym nawet walczyć, ale się nie udało 🙁

  2. Glass Candle says:

    Nie pójdę spać, jeśli nie wyjaśnię z kimś kłótni… Rozmowa najważniejsza! Dobro rodzi dobro – mądrze napisane <3

    1. Gabi says:

      Podobno to jest właśnie sekret długowieczności – nie iść spać z urazą w sercu.

  3. Ewelina P says:

    Zazwyczaj to ja pierwsza wyciągam rękę na zgodę.
    Życie jest za krótkie by jeszcze spędzać je na kłótniach.

    1. Gabi says:

      Dokładnie!

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.