PRZYGODY, PRZYGODY! VOL.1

 

 

Moje życie zaczęło się jak każde inne. Okrzykiem 😊

Później było zupełnie nieprzewidywalne.

Dziwne zbiegi okoliczności, wydarzenia, sploty akcji i ludzie pojawiający się na mojej drodze świadczyły o tym, ile niesamowitych historii może przydarzyć się jednemu człowiekowi. A ile z nich jeszcze się przydarzy? Zapewne całkiem sporo 😊 I wspaniała jest ta niewiadoma.

Pozwolicie, ze opowiem Wam o tych przygodach, historiach i wypadkach, które wniosły w mój byt najwięcej śmiechu i różnych emocji. Aby nie zabić Was ilością słów, stworzyłam kilka postów w jednej tematyce zatytułowanej „ Przygody, przygody!”. Czas na część pierwszą 😊

 

WYPAD Z WÓZKA

Podejrzewam, że wszystko zaczęło się tak naprawdę w tym jednym dniu. Moje przeznaczenie zostało nakreślone przez jedną szaloną rowerzystkę, dzięki której, w wieku miesiąca (!) poczułam jak to jest być Małyszem i latać w powietrzu, niestety bez spektakularnego telemarka na końcu 😊 Rzeczona rowerzystka wpędziła się w wózek kierowany przez moją mamę, w którym sobie błogo spalam zupełnie nie spodziewając się wydarzeń, które nastąpiły w ułamku sekundy. Wskutek uderzenia rowerem, wyskoczyłam z wózka i leciaaaałam leciaaaaałam niczym wyżej wspomniany Król Nart i na koniec wpadłam do rowu. Nie było w nim wody więc się nie utopiłam ale do tej pory czuję, że moje problemy z błędnikiem i wbijanie się w futryny drzwi są efektem ubocznym tego „lotu ptaka” 😊

 

PARASOL I ROWER – ŚMIERTELNA KOMBINACJA

To już jest klasyk w mojej rodzinie 😊

Za dawnych czasów często używałam roweru jako środka lokomocji 😊 Niestraszne mi były deszcze jeśli w perspektywie miałam fascynujące rozmowy z przyjaciółmi, niespodziewane spotkania czy noc przepełnioną obietnicą tańca. I tu zaczynała się akcja. Za każdym razem gdy jechałam na rowerze w pochmurny dzień, brałam swój długi parasol. Wieszałam go sobie ładnie na kierownicy i pedałowałam. I ZAWSZE końcówka parasola wchodziła mi w szprychy przedniego koła co sprawiało, że mogłam pochwalić się moją umiejętnością robienia pięknego salta i lądowania na plecach przed rowerem. Nie wspomnę, która część ciała najbardziej cierpiała 😊 Raz zrobiłam takie salto, że wylądowałam na kierownicy rowerzysty, który znalazł się w niewłaściwym miejscu i niewłaściwej porze 😊 W cyrku takie heca widziałam, i zabijcie mnie, nie miałam pojęcia, że moje ciało potrafi robić takie sztuczki 😊 Biednemu rowerzyście urwałam lusterko, pogięłam szprychy i obtłukłam pysia ale wiadomo, nieszczęścia zbliżają w związku z czym na kolejną przejażdżkę wybraliśmy się już razem 😊

 

BANDYTA

Ta historia jest przeznaczona tylko dla oczu osób pełnoletnich i o mocnych nerwach 😊

Impreza firmowa. Piękny hotel z kasynem. Ostatnio w kasynie byłam w Glasgow dziesięć lat temu więc teraz trafiała się wyjątkowa rocznica, która pozwalała mi wierzyć, że może przyniesie mi szczęście. I co przyniosła? Pecha, a jakżeby inaczej 😊

Wymieniłam sobie kilka monet i podeszłam z werwą i błyskiem w oku do Jednorękiego Bandyty.

Widziałam już te rozpryskujące się na boki monety i uświadomiłam sobie, ze nie wzięłam ze sobą żadnej torby, która pomieściłaby moją ewentualną wygraną (wizualizacja wygranej podstawą do jej zdobycia 😉).

I z tych rozmyślań wyrywa mnie głęboki męski głos tuż nad moim uchem:

(UWAGA! TREŚĆ PORNOGRAFICZNA!)

„Jeśli pociągniesz MOJEGO BANDYTĘ, dam Ci 10 tysięcy”.

…………..

…………..

…………..

Mamusiuuuu!

Co za tupet!

Obrzuciłam typa najbardziej pogardliwym spojrzeniem na jakie było mnie stać, począwszy od jego wypolerowanych butów a skończywszy na elegancko ugładzonej czuprynie i rzekłam elokwentnie:

„PHI!”

Po czym zabrałam d…. w troki ledwo utrzymując na stopach palące się z prędkości szpilki, bo znam siebie i wiem, że weszłabym w dyskusję a nie miałam pewności, czy skończyłaby się ona po mojej myśli 😊

Następna taka propozycja zostanie skomentowana ciosem prosto w krok. Bez litości 😊

 

Uff… No jak tak można? A gdzie chociażby Dzień dobry… Może porozmawiamy… Mam na imię… A nie tak od razu od zakrystii zachodzić… 😊

 

Podejrzewam, że wielu z Was mogłoby podzielić się własną przygodą, niespotykaną sytuacją czy zabawną anegdotą, którą przeżyliście. Liczę na Wasze historie w komentarzach, mailu lub na FB 😊

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.